Wyjście Wlk. Brytanii z UE to największy kryzy Europy od dekad

Wyjście Wlk. Brytanii z UE to największy kryzy Europy od dekad

Dzisiaj najczęściej wypowiadanym słowem na świecie jest BREXIT. Choć nie o słowo tutaj chodzi, a o symbol najpoważniejszego kryzysu w dziejach Unii Europejskiej. Wielka Brytania zdecydowała. Niemal 52% z 46,5 mln głosujących w referendum wskazało wyraźnie – chcemy być poza UE. W tym miejscu warto zastanowić się jakie czynniki społeczne wpłynęły na taki stan rzeczy. Jednak przede wszystkim, co taki stan rzeczy spowoduje dla dalszych losów Zjednoczonej Europy?

Przetaczająca się obecnie przez niemal wszystkie kraje Europy fala nacjonalizmu wyrządza pierwsze skutki populistycznej propagandy. Z ustami pełnymi frazesów o niezależności, wolności i suwerenności. Jednak proces wyjścia rozpoczął David Cameron, który w czasie kampanii wyborczej rzucił ‚kiełbasę wyborczą’, z której musiał się wywiązać pod wieloma naciskami. Jako przeciwnik wyjścia z UE prawdopodobnie do końca wierzył, że wynik referendum będzie zgoła inny. Albo jest durniem, który nieopacznie rzuca słowa, a potem trzyma kciuki albo jest nieświadomym narzędziem partii konserwatywnej, której jeden z nurtów podpowiadał przecież, że „suwerenność”, „wolność” i że „koniec supremacji Unii”. Tym przekazem steruje Boris Johnson, czyli główny konkurent D.Camerona, dotychczasowego premiera. Sam Johnson pragnie fotela premiera jak niczego innego. Do tego potrzebne było mu zamieszanie wokół ‚brexitu’, bo bez względu na wynik,  kozłem ofiarnym i tak byłby Cameron.

Wielu Brytyjczyków cieszy się z takiego obrotu sprawy. Równie wielu, trzymając się za głowę, zadaje sobie pytanie, jaka będzie teraz Wielka Brytania? Problem nie zaczyna i nie kończy się jednak na wyspach. Przecież my, będący na kontynencie też zostaliśmy postawieni przed wieloma niewiadomymi. Przede wszystkim gospodarczo – jak zachowają się giełdy, a wraz z nimi waluty? Spadek wartości złotówki, a jednocześnie prawdopodobieństwo nagłego powrotu do kraju setek tysięcy Polaków pracujących w Zjednoczonym Królestwie, mogą okazać się czynnikami, które plan gospodarczy ministra Morawieckiego zburzą jak domek z kart. Wszystko przez problem licznych niewiadomych – jak zmieni się prawo? Jaki będzie stosunek Wlk.Brytanii  do relacji gospodarczych z UE? Czy osłabienie UE wzmocni Rosję? Wreszcie, w jakiej sytuacji znajdą się Polacy pracujący na Wyspach?

Naszym wspólnym zadaniem powinno być wzmocnienie Unii za wszelką cenę. Żeby uniknąć dewaluacji złotówki powinniśmy dołączyć do strefy Euro, w przeciwnym razie zostaniemy zaściankiem Europy. Peryferyjność może zostać spowodowana tym, że druga gospodarka Unii nie będzie już stanowiła filaru Wspólnoty. Wzmocnienie od środka będzie więc konieczne, żeby UE jak najprędzej przestała być kolosem na glinianych nogach. To właśnie zwolennicy „brexitu” te nogi ulepili. Dla populistów, jak choćby Geert Wilders, „brexit” jest jak ładunek atomowy do przekonania Holendrów o potrzebie wyjścia ze wspólnej Europy. Jednak nie tylko Wilders to wykorzysta. Francuscy nacjonaliści, włoscy populiści, hiszpańscy narodowcy tylko czekają na swoją kolej. Ponadto może okazać się, że na zdecydowane uderzenie wobec państw członkowskich oczekują również wewnętrzni separatyści. Dojdzie do dywersyfikacji – Szkoci, Katalończycy, Bretończycy, Bawarczycy. Za wszelką cenę musimy pozostawać czujni. Używając metafory, można by powiedzieć, że nasza piękna Europa właśnie straciła rękę i mocno krwawi. Musimy zatamować ten krwotok niepewności i zacząć funkcjonować normalnie, nawet jeśli na początku używanie jednej ręki będzie dużym utrudnieniem. Wszyscy dla jednego celu – dla silnej Europy, bo przecież nie na darmo nazywamy się WSPÓLNOTĄ!