Ustawa o Trybunale to początek końca naszej wolności

Ustawa o Trybunale to początek końca naszej wolności

Opinia publiczna wyraża „zmęczenie” tematem Trybunału Konstytucyjnego. Rządzący osiągnęli swój cel poprzez zbagatelizowanie tej sprawy. W efekcie PiS robi co chce. Czy objęcie władzy oznacza, że nie trzeba już nikogo słuchać? PiS wydaje się nieugięty. Wszystko po to, żeby nie oddać więcej panowania nad życiem Polaków.

Wywołanie efektu zmęczenia Trybunałem miało uśpić czujność i obawy obywateli. Nie oznacza to jednak, że minęły. Tymczasem problem wciąż jest bardzo poważny, ponieważ zdominowanie Trybunału i uzależnienie go od jedynej słusznej władzy, oznacza robienie tego, co chcą zrobić posłowie PiS, zwłaszcza jeden, poseł ponad posłami. Kiedy ma się wpływ na decyzje Trybunału, można zmienić wszystkie przepisy, dowolnie zmieniać i interpretować prawo, nawet kiedy w rezultacie sprzeczne jest z ustawą zasadniczą. Przede wszystkim można doprowadzić do zmiany konstytucji, która w obecnej formie stoi na straży wolności i swobody obywateli.

 

To właśnie główny cel rządu realizującego plan jednego stratega. Prowadzona przez niego strategia jest jednak bardziej doktryną wojenną niż polityką. Przejawia się ona w dotychczasowych i zapowiadanych decyzjach – wymiana kadrowa we wszystkich w podległych rządowi instytucjach, w myśl zasady, że „kto nie jest z nami, jest przeciwko nam”. To demonizowanie, a jednocześnie eliminowanie wszystkiego, co może nosić znamiona wolności i niezależności myślenia. Linia władzy jest wskazana. Kto choćby zakręcił nad nią nosem, zostanie wycięty w pień. Właśnie to spowodowało obecną sytuację związaną z Trybunałem. Skoro ten orzekł, że propozycja ustawy o TK jest niezgodna z konstytucją, to trzeba było nazwać go upolitycznionym oraz zakwestionować jego niezależność.

Ma to nawet swoją nazwę. W doktrynie wojennej nazywa się to „metodą fałszywej flagi”. Mówiąc wprost, należy wywołać konflikt, a potem jego spowodowanie przypisać przeciwnikom, obwiniając za powstałe zagrożenie. Potem można już prowadzić otwartą i paradoksalną wojnę w imię wolności i niezależności. Dlatego właśnie mówiąc o polityce PiS trzeba pamiętać, że jest to strategia skierowana w przeciwników, a za stołem strategicznym stoi wódz. Musimy być świadomi, że na naszych oczach budowany jest nowy porządek, nowe elity i nowy system, który – jak powiedziała niedawno prof. Jadwiga Staniszkis – budowany jest na wzór komunizmu. Likwiduje się dotychczasowe elity, żeby zastąpić je ludźmi oddanymi, posłusznymi i często podłymi w swojej bezwzględności.

Skuteczność w tym szaleństwie jest według PiS warta każdej ceny i ofiary. Jarosław Kaczyński z poparcia większości uczynił amulet zabezpieczający przed szanowaniem przeciwników. Większość w wyborach traktowana jest jak przyzwolenie na bezkarność. Przecież w demokracji większość wybiera, ale sprawowana później władza dotyka wszystkich! I wolę tych, którzy nie stanowią większości również trzeba chronić poprzez przestrzeganie prawa. Jednak ze strony PiS mamy nawet przejaw faszyzmu, w którym podległa jednostka nie ma znaczenia, bo najważniejszy jest ogół.

Obecny rząd, jak i cały PiS potrafi też manipulować. Możemy usłyszeć to co chcemy, jednak dostajemy to czego się nie spodziewamy. Dotyczy na przykład stosunków z Unią Europejską. I choć słyszymy zapewnienia, że Polska jest i pozostanie w Unii, to nie możemy być tego pewni. Obecny kurs władzy wskazuje, że w myśl zasady „kto nie jest z nami, jest przeciwko nam” Unia staje się coraz bardziej niewygodnym partnerem, którego najlepiej jest się pozbyć i wyjść z jej struktur. Nie dajmy się zwieść – są trzy cele w strategii PiS – utrzymanie władzy poprzez zmianę ordynacji wyborczej, zmiana konstytucji oraz wyjście ze struktur UE. To właśnie do osiągnięcia tych zamierzeń potrzebne jest osłabienie ustawowej funkcji Trybunału Konstytucyjnego i jego zdominowanie. Kiedy ten cel zostanie osiągnięty, a wydarzy się to w tym tygodniu, przyjdzie czas na rozpoczęcie pracy na rzecz trzech celów głównych. A wtedy nasza wolność zostanie zabrana w imię dobrej zmiany. I kiedy myślę o trzech wspomnianych celach, to coraz bardziej przekonuję się, że będzie to popełnianie trzech grzechów głównych. Grzechów wobec Polski i Polaków. Grzechów bardzo ciężkich! Grzechów śmiertelnych!