Krótka geneza opresyjności PiS

Krótka geneza opresyjności PiS

Żeby przedstawić aktualną sytuację polityczną (a więc taką, której skutki dosięgają i dotykają każdego obywatela) w Polsce, posłużę się autentycznym przykładem abonamentu RTV. Urząd Skarbowy na wniosek Poczty Polskiej zaczął proces egzekucyjny wobec wszystkich tych, którzy postanowili nie uiszczać opłaty audiowizualnej. Sprawa może dotyczyć kilku milionów gospodarstw domowych. Zalegający z opłatami oraz osoby, które dotychczas nie zarejestrowały swoich odbiorników będą musiały zapłacić zaległe opłaty oraz karę. Tak zaczyna się historia państwowości opresyjnej wobec obywateli.

Między innymi dlatego walczymy o zachowanie niezależności Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli w wyniku zmiany ustawy o TK stanie się podporządkowany interesom partii rządzącej, kolejne ustawy i przepisy będą umożliwiały władzy wykonawczej ingerowanie w każdy obszar życiowy obywateli. Nie chcę w tym przypadku bronić osób uchylających się od uiszczania opłaty abonamentowej. Skoro taki podatek ustanowiono, a jego zgodność z konstytucją została potwierdzona, to rzeczywiście abonament należy płacić! Jednak metoda egzekucji należności jest bardzo opresyjna.

Obecnie na niemal 14 mln zarejestrowanych gospodarstw w Polsce, mniej niż połowa zgłosiła posiadanie odbiorników RTV. Znamienne jest to, że 47,2% posiadaczy odbiorników RTV zwolnionych jest z tytułu określonych ulg (emeryci, kombatanci itd.). Opłatę regularnie uiszcza zaś nieco ponad milion podmiotów. Gdzie więc podziały się pozostałe opłaty od prawie 6 milionów gospodarstw?  Zwyczajnie – albo nie zarejestrowali swoich urządzeń, albo zrobili to, ale od opłacania się migają. Telewizja Publiczna, Polskie Radio oraz inne podmioty rodziny „mediów narodowych” potrzebują źródeł finansowania, żeby móc prowadzić swoją politykę medialną.


„Polska za 20 lat” – krótki filmkik Creative Studio sprzed kilku lat, jednak wciąż aktualny. Tak mniej więcej kończy się każda opresyjna władza, choć tutaj z humorem. Polecam!

Ten ma władzę, kto ma w rękach studio telewizyjne” – to zdanie Ryszarda Kapuścińskiego zna każdy, kto choć na chwilę zetknął się z zagadnieniem mediów oraz manipulacji za ich pomocą.  Oznacza to nic więcej, jak to, że kto ma media, ten ma dostęp do ludzkich umysłów. A zatem władza musi walczyć o utrzymanie swojego nurtu w przekazie medialnym. Odbiorcy muszą otrzymywać informacje wygodne dla rządzących, dzięki telewizji można podgrzewać lub chłodzić nastroje. Zwyczajnie – nihil novi. Jednak te wszystkie zabiegi potrzebują środków na opłacenie autorów słusznych treści, operatorów oczekiwanych obrazów, edytorów przekazywanych treści, reżyserów i producentów przychylnych władzy. Ponadto przestrzenie, opłaty, składki i wszystko to, co wiąże się z funkcjonowaniem mediów – kolokwialnie mówiąc potrzebna jest „kopa kasy”. Tylko jak zapewnić sobie jej stały przypływ?

Do płacenia trzeba zmusić tych, których jest najwięcej. Zwłaszcza, kiedy oferta programowa oraz strategia tworzenia mediów narodowych odsuwa od siebie potencjalnych reklamodawców i sponsorów, którzy rocznie zostawiali na kontach TVP setki milionów złotych. Źródełko zaczęło wysychać, więc czas wydrenować nową studnię, najlepiej w kieszeniach i portfelach obywateli. Nikt nie lubi podatków, zwłaszcza tych nowych. Wprowadzenie ich mogłoby obniżyć poparcie dla partii, która o to wnioskowała. Wobec tego najlepiej wyegzekwować zaległości z podatków, które istnieją, ale ich egzekucja była nieskuteczna. A jak nie ma się dobrego narzędzia egzekucji, wystarczy zatrudnić eliminatora, przed którym każdy podatnik ugnie swój kark – Urząd Skarbowy. Pozbywa się w tym samym bezpośredniej odpowiedzialności za ściąganie kasy od Polaków – to oczywiste – bo robi to znienawidzony Fiskus.

Taki ruch serwuje nam właśnie rząd Beaty Szydło. Pod pozorami słuchania obywateli i troski o ich stan posiadania, minister finansów za pośrednictwem Poczty Polskiej zaczął składać donosy do US. A ten zaczął swoje kompetencje wykorzystywać tak jak umie – karaniem i naliczaniem opłat wstecz. Zauważyliście, żeby jakakolwiek zapowiedź polityczna PiS i rządu Beaty Szydło dotyczyła Skarbówki? Nie, bo dotychczas opresyjny aparat podatkowy, wciąż potrzebny jest w niezmienionej, opresyjnej wersji. Łagodzenie przepisów, to obniżenie skuteczności egzekucyjnej, a PiS chce egzekwować. Potrzebuje tego. Właściwie chętnie zaostrzyłby przepisy do tego stopnia, żeby policja mogła wchodzić do prywatnych domów i mieszkań w celu policzenia liczby odbiorników, a na koniec…raz pałką przez plecy temu, kto zataił choćby jeden mały radioodbiornik do słuchania innych stacji niż jedynego słusznego Polskiego Radia.

W ten oto sposób dostarcza się kasę do budżetu państwa. Najprostszym sposobem jest drenaż kieszeni i portfeli. Od czasu do czasu znajdzie się jakiś fundusz, sponsor albo reklamodawca. Jednak jedno źródło obywatelskie jest ulubionym każdej władzy. Można robić to jawnie i przegrywać wybory albo sprytnie i cwanie, żeby w dalszym ciągu móc mówić o godności i zasobności przywracanej obywatelom. Cwanie i sprytnie, to znaczy wynajmując płatnego killera. Jest to praktyka znana w każdym systemie fiskalnym. Później wywiercony zostanie dren w kieszeniach przedsiębiorców, osób pracujących za granicą, usługodawcom i obywatelom, którzy spacerować będą niewłaściwą stroną ulicy. Po to właśnie potrzebny jest podporządkowany Trybunał – bo ten ma orzekać w każdej sprawie na korzyść władzy, a nie społeczeństwa. Nawet wtedy, kiedy wyciąganie pieniędzy od obywateli w postaci kolejnych podatków, kar i obowiązkowych danin, budzi niezadowolenia i sprzeciw.
Wszystko ku chwale i wielkości władzy. Nawet jeśli w swojej wielkości, jest to władza mierna, blada i niska. Trzymanie obywateli pod batem pozwala kontrolować ich posłuszeństwo. Historia jednak uczy, że taka kontrola zazwyczaj trwa bardzo krótko i najczęściej kończy się krwawo.

http://finanse.wp.pl/kat,1033693,title,Nie-placisz-abonamentu-RTV-Uwazaj-Skarbowka-juz-go-sciaga-z-setek-tysiecy-osob,wid,18451381,wiadomosc.html?ticaid=1177b3