Instytut Pamięci Narodowej politycznie usłużny?

Instytut Pamięci Narodowej politycznie usłużny?

Sejm przyjął Informację Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej o działalności Instytutu Pamięci Narodowej za 2015 rok. Wynika z niego stan faktyczny IPN, który pod kierownictwem dra Łukasza Kamińskiego funkcjonował rzetelnie, w ramach powierzonych mu obowiązków. Instytut to bardzo wrażliwa instytucja. Kierowanie nim przypadnie teraz dr. Jarosławowi Szarkowi. Dawnemu protegowanemu marszałka i przewodniczącego PiS, Ryszarda Terleckiego. Ile niezależności w swojej pracy mieć będzie nowy prezes tej jakże ważnej instytucji wykaże prawdopodobnie przyszłoroczne sprawozdanie nowego prezesa.

Z przedstawionej informacji wynika kondycja IPN, ale również wiele niedopowiedzeń. Wiemy, że w 2014 rozpoczął się program „Mam prawo wiedzieć” oraz „Ostatni świadek” – wiemy jaki jest cel tych programów, jakie instrumenty obowiązują w ramach ich funkcjonowania, wiem też ile dokładnie działań w ramach tych akcji rozpoczęto. Nie wiem jednak z jakim skutkiem. Nie zawarto stopnia realizacji tychże. Z informacji prezesa wynika więc jeszcze jedno pytanie – czy akcje przełożyły się w racjonalny sposób na efekty?

W części czwartej omówiono też Centralne Projekty Badawcze, realizowane przez IPN, jednak jak się dalej okazuje, ich merytoryczna zawartość oceniana była przez byłych pracowników IPN, więc można mieć wątpliwości co do jej obiektywności i rzetelności. Jest wiele pytań, podobnie jak prac, które czekają IPN w nowej rzeczywistości, zgotowanej nowelizacją ustawy o IPN. Znacząco zmieni się charakter instytutu, ale przede wszystkim zmaleje jego niezależność oraz – w skutek tego – również odporność na próby zewnętrznego nacisku. Przeciez historia to obszar nauki, który bardzo często jest przedmiotem manipulacji. Ważne, aby historię badali i omawiali fachowcy, którym w żaden sposób nie można przykleić łatki usłużności i podległości jakimkolwiek instytucjom, osobom czy podmiotom. I pomimo wytkniętych w moim wystąpieniu braków i luk w sprawozdaniu prezesa Kamińskiego, przyznać należy bezwzględnie, że pozostawał on poza wszelkimi naciskami. Był na nie odporny, a asertywność i stopień naukowy nobilitowały go do tego, żeby do historii podchodzić z pietyzmem. Być może kształt nowej ustawy o IPN był bezpośrednią przyczyną jego decyzji o niestartowaniu w zakończonym właśnie konkursie na prezesa?

Co jednak stanie się z IPN, kiedy za jego sterami zasiądzie dr Jarosław Szarek? Nie można podejrzewać kogokolwiek o usłużność, nawet wiedząc, ze to dawny współpracownik i protegowany prof. Ryszarda Terleckiego. Jednak nowa ustawa mówi jasno zmienią się kompetencje prezesa, który zyskał wiele swobody i niezależności do Kolegium Instytutu działania. Czy skoro funkcja prezesa została istotnie uwolniona od bezpośredniego nadzoru Kolegium, potrzebny był prezes, którego niezależność łatwo będzie można regulować i kontrolować? To pytanie pozostaje otwarte i zdaje się być nieco retoryczne.